Jaki planer wybrać na 2019 rok?

Co roku staram się zmieniać kalendarz, aby wypróbować różne rozwiązania i polecić Wam najlepszą opcję. Nie będę opisywać tu wszystkich planerów, bo już wcześniej powstał artykuł, w którym znajdziecie opis Design Your Life oraz Zaplanuj swój sukces. Skupię się teraz na tych, z których korzystałam od tamtej pory.

Rok 2017 spędziłam z kalendarzem Zaplanuj swój sukces. Mimo wielu ciekawych propozycji planowania czasu, miał jedną, ale bardzo ważna dla mnie wadę - był bardzo ciężki. Ja bez kalendarza nie ruszam się praktycznie z domu, więc noszenie cały rok takiej cegły sprawiło, że moim priorytetem był porównywalnie treściwy, ale lżejszy kalendarz. Więc 2018 r. rozpoczęłam z Happy Planner wydawanym przez Madama. Najwięcej korzystałam z formularza miesięcznego oraz planowania celu. Dobrym pomysłem była również zakładka na końcu, gdzie można przechowywać ważne dokumenty. Polubiłam w nim też ostatnie strony - jest tam sporo miejsca na luźne notatki. Ale tutaj też się do czegoś przyczepie - formularzy rozwojowych oraz do planowania było dosyć sporo i nie wszystkie dla mnie trafione, czasami niektóre strony sprawiają wrażenie włożonych na siłę, aby zapełnić ładnie strony. Ale największą wadą był wygląd kalendarza. Założenie jest takie, że ma mi służyć cały rok, a już po 2 msc wyglądał tak, że wstyd mi było go wyciągać z torebki. Okładka była poszarpana na końcach a metaliczny napis i kropki starły się praktycznie w całości. Z tego co wyczytałam na grupie, to wiele osób się na to skarżyło. Dla mnie wygląd kalendarza jest ważny, gdyż korzystam z niego wszędzie. Nawet jeśli nie spełnia w 100% moich wymagań co do wzoru czy koloru, pozostaje kwestia trwałości i estetyki, której tutaj zabrakło.

Co w takim razie zakupiłam w tym roku? Ważne było dla mnie, aby kalendarz zawierał rozkład miesięczny, trochę miejsca na planowanie dzień po dniu (skondensowana forma, aby każdy dzień nie był na osobnej stronie, bo wpływa to znacznie na jego wagę), wolne strony na notatki i okładkę zapewniająca trwałość. Natrafiłam na Planer taki jak Ty od Gabrieli Gargaś i to była miłość od pierwszego wejrzenia. Kalendarz wydany jest w przepięknej formie: kolorowe strony, kwiecista okładka, piękne rysunki nastrajają każdego dnia. Oprócz miesięcznego i dziennego planera są również strony poświęcone na samorozwój, które pomagają kawałek po kawałku poczuć się dobrze w swojej skórze. Gabrysia opisuje w nim kawałek swojej historii i często odnosi się na stronach kalendarza do tego, że są takie dni, kiedy nic nam się nie chce, że potrzebujemy miłych słów od innych, siebie i że każda z nas ma prawo do tego, żeby czuć się zła, zmęczona i szczęśliwa. W kalendarzu jest też miejsce na zapiski ciekawych miejsc, książek, potraw - często próbujemy odkopać z pamięci takie rzeczy, teraz możemy mieć to w jednym miejscu. Kalendarz zachęca nas też do celebracji weekendów i podsumowania tygodnia, planowania menu oraz zapisywania listy zakupów. Świetny jest także początek, gdzie możemy podsumować cały zeszły rok i wypisać wyzwania na kolejny. Na koniec dodam jeszcze jeden atut - cena. Dotychczasowe kalendarze kosztowały około 100 zł, nawet więcej. Ten kosztował mnie zaledwie 35 zł, a na Bonito możecie go zamówić nawet za.... 26 zł. Jeśli chodzi o minusy. Kalendarz trzeba uzupełnić samemu. Zaletą tego jest fakt, że można zacząć z niego korzystać w dowolnym miesiącu, jednak wypełnienie dat i miesięcy zabiera na początku troszkę czasu. Drugi minus jest taki, że brakuje na okładce koperty, w której można schować ważne dokumenty, tak jak w przypadku Happy Planner, ale myślę, że można także samodzielnie taką przykleić i po kłopocie ;) Ostatni minus - dodałabym na końcu miejsce na uzupełnianie budżetu miesięcznego. Lubię mieć wydatki pod kontrolą i sprawdzało mi się to w kalendarzach Zaplanuj swój sukces czy tym od Madama. Ale z tym też sobie poradziłam i wydrukowałam własny miesięczny harmonogram finansowy :D. Więc jeśli nie kupiliście jeszcze kalendarza, to gorąco Wam polecam ten od Gabrieli Gargaś! Podsyłam link do strony empiku, gdzie znajdują się zdjęcia wnętrza kalendarza.

Drugi kalendarz, z którego w tym roku regularnie korzystam to Kalendarz Coachingowy. Kalendarz używam nietypowo, bo służy mi głównie do notatek edukacyjnych z książek, konferencji, szkoleń, webinarów. Posiada planer dzienny i miesięczny, tak jak większość kalendarzy. Różni się jednak tym, że może stanowić dla Was coaching w pigułce. Na każdy miesiąc Marcin Capiga przewidział odrębny temat - nawyk "do przerobienia". Możecie poczytać o wartościach, teorii Walta Disneya, pewności siebie, asertywności czy uczeniu się. Po każdym rozdziale przewidziane są ćwiczenia, które pomogą odnieść teorię do Waszej indywidualnej sytuacji. Mimo że wszystkie tematy poruszane w kalendarzu są mi znane, to jest to fajna opcja przejść po jakimś czasie samemu przez wszystkie zagadnienia poruszane na szkoleniach czy w trakcie sesji coachingowej. Znajdziecie tam również miejsce na wpisanie celu tygodnia, wrzucanie dobrych momentów do słoika wdzięczności (więcej o słoiku wdzięczności możecie przeczytać w moim mikołajkowym artykule), odpowiedź na cotygodniowe pytanie coachingowe, inspirujący cytat oraz przestrzeń na pomysły i notatki. Autor co miesiąc udostępnia też dodatkowe materiały do rozdziału na swojej stronie internetowej oraz dołączył zniżkę na kurs z motywacji. Możecie swobodnie ten kalendarz używać jako zwykły planer połączony z ćwiczeniami coachingowymi. I tak samo podrzucam link do empiku ze zdjęciami wnętrza kalendarza.

Pytacie też często, jak planuję swój czas w pracy. Do tego mam zupełnie inny kalendarz - elektroniczny dotyczący spotkań oraz wielki kalendarz A4 w formie papierowej, gdzie zapisuje wszystkie ważne zadania oraz pomysły, które często przychodzą mi do głowy nagle. Kalendarz zostawiam zawsze w pracy więc nie muszę się martwić o to, że jest duży i ciężki. Coachingowy kalendarz zostawiam w domu i zaglądam do niego rano lub wieczorem. Natomiast Planer Gabrysi noszę zawsze przy sobie w torebce. Takie rozdzielenie na część zawodową, prywatną i rozwojową pomaga mi sprawnie zarządzać czasem w każdej ważnej dla mnie przestrzeni z zachowaniem harmonii pomiędzy nimi. Ogromna ilość zadań w pracy nie zabiera mi całego miejsca w codziennym prywatnym kalendarzu i nie odrywa od tego, co ważne po wyjściu z biura. A kiedy wieczorem zasiadam do zadań autocoachingowych mogę się rzeczywiście przez 15 min skupić tylko na nich, bez rozmyślania co mnie czeka jutro i jakie zakupy powinnam zrobić :)

Dajcie znać, co Wy do tej pory wypróbowaliście i się sprawdziło :)

Agnieszka

Najnowsze posty
Tagi

Skontaktuj się ze mną!

511944171

  • Facebook